Stopa bezrobocia w lutym wzrosła do 10,9 proc. z 10,5 proc. w styczniu - wynika z szacunków ministerstwa pracy.
Wzrost natężenia bezrobocia w końcu lutego 2009 r. w porównaniu do stanu z końca stycznia br. (w granicach od 0,8 punktu do 0,1 punktu) odnotowano we wszystkich województwach. Najsilniejszy wzrost stopy bezrobocia (o 0,8 punktu) do 18,9 proc. wystąpił w województwie warmińsko-mazurskim - napisał resort pracy w komunikacie.
Należy podkreślić, że do obliczenia stopy bezrobocia rejestrowanego, GUS dokonuje szacunków liczby pracujących. W chwili obecnej dysponujemy szacunkiem pracujących ze stycznia 2009 roku i był on podstawą szacowania stopy bezrobocia na koniec lutego 2009 r. Z tego też względu można się spodziewać, że po oszacowaniu przez GUS liczby pracujących za luty br. wskaźnik bezrobocia może się zmienić - dodał resort.
Liczba bezrobotnych zwiększyła się z 1634,4 tys. osób w końcu stycznia 2009 r. do 1719,1 tys. osób w końcu lutego 2009 r. Wzrost liczby bezrobotnych w ciągu ostatniego miesiąca wyniósł 84,6 tys. osób.
Z danych resortu pracy wynika, że liczba ofert pracy zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy w lutym 2009 r. wyniosła 64,4 tys. i w porównaniu do stycznia 2009 roku (67,6 tys. ofert) zmniejszyła się o 3,2 tys. ofert.
Spadek liczby ofert pracy w lutym w porównaniu do stycznia nie jest zjawiskiem występującym stale, ale miał on miejsce również w lutym 2007 czy 2004 roku - napisał resort.
środa, 11 marca 2009
wtorek, 10 marca 2009
W Rosji gwałtownie wzrasta liczba bezrobotnych
Już ponad dwa miliony Rosjan oficjalnie zarejestrowało się jako bezrobotni. Tylko w lutym, według oficjalnych statystyk, pracę straciło około pół miliona osób. Takie liczby przedstawiło rosyjskie Ministerstwo Opieki Zdrowotnej i Rozwoju Społecznego. Tym samym rzeczywista liczba bezrobotnych przekroczyła poziom siedmiu milionów.
Od października ubiegłego roku zatrudnienie straciło ponad milion Rosjan. Ponad 700 tysięcy osób pracuje w ograniczonym wymiarze godzin. W tym czasie utworzono około 68 tysięcy nowych miejsc pracy. W lutym najszybszy wzrost bezrobocia zanotowano w okręgach: Orenburskim, Briańskim, Twerskim, Niżniegorodskim oraz w Sankt - Petersburgu. Jeśli taka tendencja utrzyma się w ciągu całego roku, w grudniu oficjalna liczba Rosjan pozostających bez pracy osiągnie wysokość 2,8 miliona osób, zaś rzeczywista liczba bezrobotnych - ponad 10 milionów.
Rosnąca liczba bezrobotnych zmusza rząd Władimira Putina do korekty założeń budżetowych, a w szczególności budżetu Ministerstwa Opieki Zdrowotnej i Rozwoju Społecznego. Prognozy, na podstawie których konstruowano rosyjski budżet na rok 2009 zakładały, że średnia roczna stopa osób pozostających bez pracy wyniesie 1,6 miliona osób. Na podstawie najnowszych danych rząd przeznaczył dodatkowe 34 miliardy rubli na zasiłki dla bezrobotnych.
Od października ubiegłego roku zatrudnienie straciło ponad milion Rosjan. Ponad 700 tysięcy osób pracuje w ograniczonym wymiarze godzin. W tym czasie utworzono około 68 tysięcy nowych miejsc pracy. W lutym najszybszy wzrost bezrobocia zanotowano w okręgach: Orenburskim, Briańskim, Twerskim, Niżniegorodskim oraz w Sankt - Petersburgu. Jeśli taka tendencja utrzyma się w ciągu całego roku, w grudniu oficjalna liczba Rosjan pozostających bez pracy osiągnie wysokość 2,8 miliona osób, zaś rzeczywista liczba bezrobotnych - ponad 10 milionów.
Rosnąca liczba bezrobotnych zmusza rząd Władimira Putina do korekty założeń budżetowych, a w szczególności budżetu Ministerstwa Opieki Zdrowotnej i Rozwoju Społecznego. Prognozy, na podstawie których konstruowano rosyjski budżet na rok 2009 zakładały, że średnia roczna stopa osób pozostających bez pracy wyniesie 1,6 miliona osób. Na podstawie najnowszych danych rząd przeznaczył dodatkowe 34 miliardy rubli na zasiłki dla bezrobotnych.
Jest kasa dla bezrobotnego
Ponad 160 tys. bezrobotnych otrzymało do tej pory dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Coraz częściej o dotację na własny biznes ubiegają się osoby wracające z zagranicy, informuje "Gazeta Prawna".
Najczęściej bezrobotni otwierają firmy remontowo-budowlane, kosmetyczne, zakłady fryzjerskie i warsztaty samochodowe. Coraz częściej o pieniądze ubiegają się młode osoby wracające z zagranicy.
Bezrobotni mogą ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej od 2004 roku. Wtedy weszła w życie ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Wcześniej mogli starać się o nisko oprocentowane pożyczki na ten cel. Kwota dotacji wynosiła od 2004 roku do lutego 2009 roku maksymalnie pięciokrotność przeciętnej płacy. Jeszcze w styczniu tego roku było to 14,8 tys. zł. Od niedawna, od 1 lutego, dotacja jest wyższa. Odpowiada sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Wynosi obecnie 18,6 tys. zł.
Coraz więcej osób otrzymuje dotacje. W 2008 roku (do grudnia) powstało 46,2 tys. firm. Można szacować, że do końca ubiegłego roku było ich ponad 50 tys. To o ponad 5 tys. więcej niż w 2007 roku. W 2006 roku firmę w ten sposób założyło 33,7 tys. osób, a w 2005 roku zaledwie 27,9 tys.
Jak sprawdziliśmy, zainteresowanie dotacjami w tym roku jest jeszcze większe niż w ubiegłym.
Bezrobotny, podobnie jak każdy, może przez dwa lata od rozpoczęcia działalności płacić preferencyjne składki do ZUS. W tym czasie składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, wypadkowe i chorobowe (dobrowolna) są liczone od 382,80 zł (30 proc. minimalnego wynagrodzenia), a nie od 1915,80 zł (60 proc. przeciętnego wynagrodzenia) jak pozostałym przedsiębiorcom.
Najczęściej bezrobotni otwierają firmy remontowo-budowlane, kosmetyczne, zakłady fryzjerskie i warsztaty samochodowe. Coraz częściej o pieniądze ubiegają się młode osoby wracające z zagranicy.
Bezrobotni mogą ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej od 2004 roku. Wtedy weszła w życie ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Wcześniej mogli starać się o nisko oprocentowane pożyczki na ten cel. Kwota dotacji wynosiła od 2004 roku do lutego 2009 roku maksymalnie pięciokrotność przeciętnej płacy. Jeszcze w styczniu tego roku było to 14,8 tys. zł. Od niedawna, od 1 lutego, dotacja jest wyższa. Odpowiada sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Wynosi obecnie 18,6 tys. zł.
Coraz więcej osób otrzymuje dotacje. W 2008 roku (do grudnia) powstało 46,2 tys. firm. Można szacować, że do końca ubiegłego roku było ich ponad 50 tys. To o ponad 5 tys. więcej niż w 2007 roku. W 2006 roku firmę w ten sposób założyło 33,7 tys. osób, a w 2005 roku zaledwie 27,9 tys.
Jak sprawdziliśmy, zainteresowanie dotacjami w tym roku jest jeszcze większe niż w ubiegłym.
Bezrobotny, podobnie jak każdy, może przez dwa lata od rozpoczęcia działalności płacić preferencyjne składki do ZUS. W tym czasie składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, wypadkowe i chorobowe (dobrowolna) są liczone od 382,80 zł (30 proc. minimalnego wynagrodzenia), a nie od 1915,80 zł (60 proc. przeciętnego wynagrodzenia) jak pozostałym przedsiębiorcom.
18,6 tys. zł na własną firmę
Rośnie liczba bezrobotnych, którzy otrzymują z urzędu pracy dotacje na założenie własnego biznesu. Najczęściej bezrobotni otwierają firmy remontowo-budowlane, kosmetyczne, zakłady fryzjerskie i warsztaty samochodowe. Coraz częściej o pieniądze ubiegają się młode osoby wracające z zagranicy.
Bezrobotni mogą ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej od 2004 roku. Wtedy weszła w życie ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.).
Od niedawna, od 1 lutego, dotacja jest wyższa. Odpowiada sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Wynosi obecnie 18,6 tys. zł.
Jak sprawdziliśmy, zainteresowanie dotacjami w tym roku jest jeszcze większe niż w ubiegłym.
Do urzędu pracy w Gdańsku w tym roku wpłynęło już ponad 120 wniosków. Podobnie jest w niewielkim urzędzie w Myszkowie.
Rosnące zainteresowanie dotacjami odnotował także urząd warszawski, tyski, zakopiański, zabrzański czy nidzicki.
Dlaczego w tym roku tylko nieliczne urzędy już przyznały dotacje ? Gdzie urzędy mogą się ubiegać o dodatkowe środki ? Jakie musi spełnić warunki bezrobotny, żeby płacić niższe składki ?
Bezrobotni mogą ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej od 2004 roku. Wtedy weszła w życie ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.).
Od niedawna, od 1 lutego, dotacja jest wyższa. Odpowiada sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Wynosi obecnie 18,6 tys. zł.
Jak sprawdziliśmy, zainteresowanie dotacjami w tym roku jest jeszcze większe niż w ubiegłym.
Do urzędu pracy w Gdańsku w tym roku wpłynęło już ponad 120 wniosków. Podobnie jest w niewielkim urzędzie w Myszkowie.
Rosnące zainteresowanie dotacjami odnotował także urząd warszawski, tyski, zakopiański, zabrzański czy nidzicki.
Dlaczego w tym roku tylko nieliczne urzędy już przyznały dotacje ? Gdzie urzędy mogą się ubiegać o dodatkowe środki ? Jakie musi spełnić warunki bezrobotny, żeby płacić niższe składki ?
środa, 4 marca 2009
14% może wynieść bezrobocie w 2010
W tym roku poziom bezrobocia wyniesie między 12,5-13,5 procent - mówi minister Michał Boni w wywiadzie dla "The Wall Street Journal Polska".
Jednak najgorsze czeka nas dopiero w roku następnym, kiedy bezrobocie wzrośnie nawet do 14 proc. Co więc zrobić, by zniwelować działanie kryzysu na Polskę? - Np. przyjąć stabilną walutę - mówi Boni "Rzeczpospolitej".
Według Michała Boniego, bezrobocie w 2010 sięgnie swojego maksymalnego poziomu. Potem będzie już spadać. Kiedy jednak znów będzie jednocyfrowe - nie wiadomo. Obecny kryzys, z którym boryka się świat, jest - zdaniem ministra bez teki i szefa doradców strategicznych premiera - nieobliczalny.
"Proszę pamiętać, że w całym okresie od 1989 roku - tylko przez jeden rok bezrobocie było jednocyfrowe - w 2008 roku. Naprawdę nikt nie jest w stanie dzisiaj przewidzieć, jak długo będziemy mieli do czynienia z kryzysem - mówi na łamach "WSJ" Boni.
Według ministra, ważniejsze od poziomu bezrobocia jest coś innego: - Polska musi wyjść z tych trudnych czasów wzmocniona gospodarczo. Musimy być bardziej konkurencyjni - przekonuje Boni.
Jego zdaniem, jeżeli w Polsce uda się znieść bariery, które przeszkadzają nam w rozwoju i opracować procedury sprawniejszego wydawania funduszy unijnych, nasz kraj dalej będzie inwestować w reformę nauki oraz internet szerokopasmowy, zwiększając swoją konkurencyjność także po kryzysie. Z kolei w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Boni podkreśla, że jeden ze sposobów na walkę z kryzysem może być chociażby wybór znanej i stabilnej waluty. Bo to - według niego - zbliża Polskę w stronę krajów bardziej rozwiniętych i stabilnych. Zdaniem ministra, z wypowiedzi premiera Donalda Tuska na spotkaniu w Kancelarii Prezydenta z pracodawcami, związkami zawodowymi, samorządowcami i ekonomistami (podczas szczytu społecznego w Pałacu Prezydenckim pod koniec lutego), może wynikać propozycja trzypunktowego porozumienia w kwestii przystąpienia do strefy euro. - Po pierwsze - uważamy, że idziemy do euro; po drugie - wspólnie uważamy, że trzeba zmienić konstytucję w określonych sprawach, i po trzecie: wchodzenie do ERM2 musi uwzględniać wartość i bezpieczeństwo złotego - powiedział Boni.
Jednak najgorsze czeka nas dopiero w roku następnym, kiedy bezrobocie wzrośnie nawet do 14 proc. Co więc zrobić, by zniwelować działanie kryzysu na Polskę? - Np. przyjąć stabilną walutę - mówi Boni "Rzeczpospolitej".
Według Michała Boniego, bezrobocie w 2010 sięgnie swojego maksymalnego poziomu. Potem będzie już spadać. Kiedy jednak znów będzie jednocyfrowe - nie wiadomo. Obecny kryzys, z którym boryka się świat, jest - zdaniem ministra bez teki i szefa doradców strategicznych premiera - nieobliczalny.
"Proszę pamiętać, że w całym okresie od 1989 roku - tylko przez jeden rok bezrobocie było jednocyfrowe - w 2008 roku. Naprawdę nikt nie jest w stanie dzisiaj przewidzieć, jak długo będziemy mieli do czynienia z kryzysem - mówi na łamach "WSJ" Boni.
Według ministra, ważniejsze od poziomu bezrobocia jest coś innego: - Polska musi wyjść z tych trudnych czasów wzmocniona gospodarczo. Musimy być bardziej konkurencyjni - przekonuje Boni.
Jego zdaniem, jeżeli w Polsce uda się znieść bariery, które przeszkadzają nam w rozwoju i opracować procedury sprawniejszego wydawania funduszy unijnych, nasz kraj dalej będzie inwestować w reformę nauki oraz internet szerokopasmowy, zwiększając swoją konkurencyjność także po kryzysie. Z kolei w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Boni podkreśla, że jeden ze sposobów na walkę z kryzysem może być chociażby wybór znanej i stabilnej waluty. Bo to - według niego - zbliża Polskę w stronę krajów bardziej rozwiniętych i stabilnych. Zdaniem ministra, z wypowiedzi premiera Donalda Tuska na spotkaniu w Kancelarii Prezydenta z pracodawcami, związkami zawodowymi, samorządowcami i ekonomistami (podczas szczytu społecznego w Pałacu Prezydenckim pod koniec lutego), może wynikać propozycja trzypunktowego porozumienia w kwestii przystąpienia do strefy euro. - Po pierwsze - uważamy, że idziemy do euro; po drugie - wspólnie uważamy, że trzeba zmienić konstytucję w określonych sprawach, i po trzecie: wchodzenie do ERM2 musi uwzględniać wartość i bezpieczeństwo złotego - powiedział Boni.
Pomoc dla bezrobotnego kredytobiorcy od maja
Najprawdopodobniej w maju wejdzie w życie ustawa, która umożliwi rządowi pomoc w spłacie kredytów osobom bezrobotnym. Minister Michał Boni poinformował, że wysokość pomocy wyniesie maksymalnie 1,2 tys. zł, a ustawa ma obowiązywać do końca 2010 roku. Przez ten czas rząd zamierza wydać na pomoc 0,5 mld złotych ze środków zgromadzonych w Funduszu Pracy.
- Do końca tygodnia projekt zmian w ustawach, pozwalający na pomoc w spłacie kredytów hipotecznych bezrobotnym, którzy utracili pracę, powinien trafić do konsultacji społecznych - powiedział minister w kancelarii premiera Michał Boni. Do końca marca rząd ma przyjąć projekt i przesłać go do Sejmu, proponując szybką ścieżkę legislacyjną - zapowiedział minister na środowej konferencji prasowej. W jego ocenie ustawa mogłaby wejść w życie już na początku maja.
Boni wyjaśnił, że środki na dopłaty będą pochodziły z Funduszu Pracy, ale operatorem tej pomocy dla bezrobotnych ma być Bank Gospodarstwa Krajowego.
Jak mówił Boni, procedura uzyskiwania pomocy przez bezrobotnych ma być maksymalnie uproszczona. Osoba rejestrująca się jako bezrobotna będzie przedstawiała informację o stanie swojego zadłużenia z tytułu kredytu i płaconych rat. Na tej podstawie starosta będzie wydawał decyzję o przyznaniu 12-miesięcznej pomocy. Po dwuletnim okresie karencji spłata pomocy ma być rozłożona na 8 lat.
Boni szacuje, że zwrotna pomoc państwa w spłacie kredytów hipotecznych może być potrzebna 40-100 tys. gospodarstw domowych. Minister pracy Jolanta Fedak poinformowała wcześniej PAP, że Fundusz Pracy dostał 500 mln zł od Ministerstwa Skarbu z prywatyzacji. Podczas konferencji minister powiedziała, że nie widzi w związku z tym zagrożenia dla wypłat innych świadczeń z Funduszu.
- Do końca tygodnia projekt zmian w ustawach, pozwalający na pomoc w spłacie kredytów hipotecznych bezrobotnym, którzy utracili pracę, powinien trafić do konsultacji społecznych - powiedział minister w kancelarii premiera Michał Boni. Do końca marca rząd ma przyjąć projekt i przesłać go do Sejmu, proponując szybką ścieżkę legislacyjną - zapowiedział minister na środowej konferencji prasowej. W jego ocenie ustawa mogłaby wejść w życie już na początku maja.
Boni wyjaśnił, że środki na dopłaty będą pochodziły z Funduszu Pracy, ale operatorem tej pomocy dla bezrobotnych ma być Bank Gospodarstwa Krajowego.
Jak mówił Boni, procedura uzyskiwania pomocy przez bezrobotnych ma być maksymalnie uproszczona. Osoba rejestrująca się jako bezrobotna będzie przedstawiała informację o stanie swojego zadłużenia z tytułu kredytu i płaconych rat. Na tej podstawie starosta będzie wydawał decyzję o przyznaniu 12-miesięcznej pomocy. Po dwuletnim okresie karencji spłata pomocy ma być rozłożona na 8 lat.
Boni szacuje, że zwrotna pomoc państwa w spłacie kredytów hipotecznych może być potrzebna 40-100 tys. gospodarstw domowych. Minister pracy Jolanta Fedak poinformowała wcześniej PAP, że Fundusz Pracy dostał 500 mln zł od Ministerstwa Skarbu z prywatyzacji. Podczas konferencji minister powiedziała, że nie widzi w związku z tym zagrożenia dla wypłat innych świadczeń z Funduszu.
Zwolnili cię? Jesteś wolny!
Bezrobocie nie jest końcem świata. Może oznaczać dla ciebie nowy, lepszy początek. O ile pozytywne myślenie połączysz z intensywnym działaniem.
Zawsze marzyłeś o ekscytującym życiu, a bałeś się chwycić byka za rogi? Utrata pracy daje ci okazję rozpoczęcia nowego życia. Piszę to na podstawie własnego doświadczenia. Kilka razy w życiu dostałem wypowiedzenie. A potem nieodmiennie zdobywałem lepszą robotę (etat, zlecenia, projekty), która zdecydowanie bardziej odpowiadała moim zainteresowaniom, pasjom i wykształceniu. Że o finansowych oczekiwaniach nie wspomnę. Jak mówi stare przysłowie Indian (albo Eskimosów lub Chińczyków): nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!
Głowa do góry
Niezaradność, brak motywacji, bierność, liczenie na pomoc rodziny, wykorzystywanie systemu opieki społecznej – to, według badań CBOS, główne przyczyny trwania w zawodowej bezczynności. Do tego dochodzi obwinianie wszystkich wokół, tylko nie siebie. Powodów swej niedoli upatrujemy w kryzysie, w bezdusznym kapitalizmie i biurokracji. A także w ludziach, którzy dostali angaż, bo mieli znajomości, układy, plecy. - Leniwi uczniowie mówią, że nauczyciel uwziął się na nich i dlatego nie zdali z klasy do klasy – podkreśla Andrzej Zachariasz, doradca personalny. – Nawet słowem się nie zająkną, że zbijali bąki przez cały rok. Podobny mechanizm obronny widzę u wielu bezrobotnych. Aby zachować dobre zdanie na swój temat, mają pretensje do całego świata, ale zła w sobie nie widzą.
Nie przychodzi nam do głowy, że aby zmienić swój los, trzeba najpierw zmienić swoje zachowanie i myślenie.
Świetnie pisze o tym Paul Arden, były dyrektor kreatywny agencji Satchi&Satchi: „Będziesz musiał zmienić swoje życie. I tak nie byłeś zadowolony z tego, jak wyglądało. Musisz zacząć od początku. Dostałeś od losu wspaniałą szansę”. Czasy prosperity rozleniwiają. Sukcesy przychodzą stosunkowo łatwo. Teraz wreszcie masz sposobność, by przekonać siebie – i rynek – ile rzeczywiście jesteś wart.
Weź się do roboty
Psycholodzy biznesu radzą, by w obliczu porażki postawić sobie pytanie: gdzie popełniamy błąd i co powinniśmy zmienić w swoim postępowaniu? Jest takie amerykańskie powiedzenie: znaleźliśmy naszego największego wroga i tym wrogiem jesteśmy my sami. Są oczywiście rzeczy, na które nie masz wpływu. Kryzys to ogromne fale, które w krótkim czasie zmieść mogą twoją branżę, przedsiębiorstwo, dział czy stanowisko pracy. Choćbyś był najlepszym mechanikiem samochodowym, bankierem albo prezesem nic na to nie poradzisz. A jednocześnie tylko od ciebie zależy, jak szybko nauczysz się po tych falach śmigać. W czasach niepewności kompetencją niezbędną okazuje się surfowanie – po zawodach, firmach, a nawet sektorach przemysłu czy usług. Banki zwalniają? Spróbuj zahaczyć się w FMCG (branża dóbr szybkozbywalnych) – tam rekrutacje, np. na przedstawicieli handlowych, trwają w najlepsze. Fabryka samochodowa zwija działalność? Ale za to może obszar IT trzyma się mocno w twojej okolicy. A zatem rób coś, nie zwlekaj. Bądź elastyczny. Jest nabór do pracy, na której kompletniej się nie znasz? Mimo wszystko zgłoś swoją kandydaturę. Nawet jeśli nie zostaniesz przyjęty, przypomnisz sobie, jak trzeba się zachowywać na rozmowie kwalifikacyjnej A najlepiej zdobyć nowe kwalifikacje, iść na szkolenie czy kurs (niektóre z nich finansują urzędy pracy).
Uwierz w siebie
Cechuje cię niewiara we własne siły oraz niska samoocena połączona z przeświadczeniem, że i tak się nie uda? Jest to tzw. samospełniające się proroctwo. Brak entuzjazmu, apatia, patrzenie na świat przez ciemne okulary – to wszystko przekreśla twoje szanse u potencjalnego pracodawcy. On nie chce mieć na swoim pokładzie pesymisty, ponuraka, człowieka zgorzkniałego i wypalonego. Szczególnie że frustracja często przeradza się w agresję. Patrzymy wtedy wilkiem na ludzi, którym się udało. Stajemy się nieżyczliwi i zawistni. Ową agresję, podobnie jak czarnowidztwo, trudno ukryć na rozmowie wstępnej. A jakie jest remedium na obniżone samopoczucie? Wsparcie społeczne. Czyli? Rozmowa z żoną, przyjacielem albo osobą przypadkową poznaną w pubie. Nie omijaj ludzi szerokim łukiem (choć w kryzysie jest to odruch „naturalny”). Jeśli nie pocieszy cię ktoś bliski, są jeszcze telefony zaufania, biura interwencji kryzysowej i psychiatrzy (farmakologia skutecznie leczy z depresji). A gdy znowu nabierzesz optymizmu, niechybnie powiesz: „Zwolnili mnie – jestem więc wolny”. Wolny nie od pracy, ale wolny do nowych wyzwań, projektów i realizacji zarzuconych kiedyś marzeń.
Zawsze marzyłeś o ekscytującym życiu, a bałeś się chwycić byka za rogi? Utrata pracy daje ci okazję rozpoczęcia nowego życia. Piszę to na podstawie własnego doświadczenia. Kilka razy w życiu dostałem wypowiedzenie. A potem nieodmiennie zdobywałem lepszą robotę (etat, zlecenia, projekty), która zdecydowanie bardziej odpowiadała moim zainteresowaniom, pasjom i wykształceniu. Że o finansowych oczekiwaniach nie wspomnę. Jak mówi stare przysłowie Indian (albo Eskimosów lub Chińczyków): nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!
Głowa do góry
Niezaradność, brak motywacji, bierność, liczenie na pomoc rodziny, wykorzystywanie systemu opieki społecznej – to, według badań CBOS, główne przyczyny trwania w zawodowej bezczynności. Do tego dochodzi obwinianie wszystkich wokół, tylko nie siebie. Powodów swej niedoli upatrujemy w kryzysie, w bezdusznym kapitalizmie i biurokracji. A także w ludziach, którzy dostali angaż, bo mieli znajomości, układy, plecy. - Leniwi uczniowie mówią, że nauczyciel uwziął się na nich i dlatego nie zdali z klasy do klasy – podkreśla Andrzej Zachariasz, doradca personalny. – Nawet słowem się nie zająkną, że zbijali bąki przez cały rok. Podobny mechanizm obronny widzę u wielu bezrobotnych. Aby zachować dobre zdanie na swój temat, mają pretensje do całego świata, ale zła w sobie nie widzą.
Nie przychodzi nam do głowy, że aby zmienić swój los, trzeba najpierw zmienić swoje zachowanie i myślenie.
Świetnie pisze o tym Paul Arden, były dyrektor kreatywny agencji Satchi&Satchi: „Będziesz musiał zmienić swoje życie. I tak nie byłeś zadowolony z tego, jak wyglądało. Musisz zacząć od początku. Dostałeś od losu wspaniałą szansę”. Czasy prosperity rozleniwiają. Sukcesy przychodzą stosunkowo łatwo. Teraz wreszcie masz sposobność, by przekonać siebie – i rynek – ile rzeczywiście jesteś wart.
Weź się do roboty
Psycholodzy biznesu radzą, by w obliczu porażki postawić sobie pytanie: gdzie popełniamy błąd i co powinniśmy zmienić w swoim postępowaniu? Jest takie amerykańskie powiedzenie: znaleźliśmy naszego największego wroga i tym wrogiem jesteśmy my sami. Są oczywiście rzeczy, na które nie masz wpływu. Kryzys to ogromne fale, które w krótkim czasie zmieść mogą twoją branżę, przedsiębiorstwo, dział czy stanowisko pracy. Choćbyś był najlepszym mechanikiem samochodowym, bankierem albo prezesem nic na to nie poradzisz. A jednocześnie tylko od ciebie zależy, jak szybko nauczysz się po tych falach śmigać. W czasach niepewności kompetencją niezbędną okazuje się surfowanie – po zawodach, firmach, a nawet sektorach przemysłu czy usług. Banki zwalniają? Spróbuj zahaczyć się w FMCG (branża dóbr szybkozbywalnych) – tam rekrutacje, np. na przedstawicieli handlowych, trwają w najlepsze. Fabryka samochodowa zwija działalność? Ale za to może obszar IT trzyma się mocno w twojej okolicy. A zatem rób coś, nie zwlekaj. Bądź elastyczny. Jest nabór do pracy, na której kompletniej się nie znasz? Mimo wszystko zgłoś swoją kandydaturę. Nawet jeśli nie zostaniesz przyjęty, przypomnisz sobie, jak trzeba się zachowywać na rozmowie kwalifikacyjnej A najlepiej zdobyć nowe kwalifikacje, iść na szkolenie czy kurs (niektóre z nich finansują urzędy pracy).
Uwierz w siebie
Cechuje cię niewiara we własne siły oraz niska samoocena połączona z przeświadczeniem, że i tak się nie uda? Jest to tzw. samospełniające się proroctwo. Brak entuzjazmu, apatia, patrzenie na świat przez ciemne okulary – to wszystko przekreśla twoje szanse u potencjalnego pracodawcy. On nie chce mieć na swoim pokładzie pesymisty, ponuraka, człowieka zgorzkniałego i wypalonego. Szczególnie że frustracja często przeradza się w agresję. Patrzymy wtedy wilkiem na ludzi, którym się udało. Stajemy się nieżyczliwi i zawistni. Ową agresję, podobnie jak czarnowidztwo, trudno ukryć na rozmowie wstępnej. A jakie jest remedium na obniżone samopoczucie? Wsparcie społeczne. Czyli? Rozmowa z żoną, przyjacielem albo osobą przypadkową poznaną w pubie. Nie omijaj ludzi szerokim łukiem (choć w kryzysie jest to odruch „naturalny”). Jeśli nie pocieszy cię ktoś bliski, są jeszcze telefony zaufania, biura interwencji kryzysowej i psychiatrzy (farmakologia skutecznie leczy z depresji). A gdy znowu nabierzesz optymizmu, niechybnie powiesz: „Zwolnili mnie – jestem więc wolny”. Wolny nie od pracy, ale wolny do nowych wyzwań, projektów i realizacji zarzuconych kiedyś marzeń.
poniedziałek, 2 marca 2009
Co miesiąc 100 tys. Anglików bez pracy
Bezrobocie w Wielkiej Brytanii będzie rosło w tempie powyżej 100 tysięcy osób miesięcznie - przewiduje znana firma konsultingowa BDO.
Związki zawodowe i właściciele małych firm apelują do rządu o częściowe subsydiowanie wynagrodzeń i kosztów szkoleń zawodowych. Czarna prognoza BDO powstała na podstawie badań ankietowych w 11 tysiącach przedsiębiorstw. Niemal wszystkie w ograniczeniu miejsc pracy widzą jedyną możliwość adaptacji do kryzysowych warunków. Podobnie pesymistyczne są wyniki sondażu przeprowadzonego przez firmę konsultingową KPMG. Ponad 80 procent brytyjskich firm ocenia obecną sytuację ekonomiczną jako złą lub bardzo złą.
Brytyjska centrala związkowa TUC oraz Federacją Małych Przedsiębiorstw zaapelowały do rządu o stworzenie funduszu wspierania zatrudnienia w wysokości półtora miliarda funtów rocznie. Dopłaty do wynagrodzeń i subsydiowanie szkoleń zawodowych pozwoli, zdaniem związkowców i drobnych przedsiębiorców, utrzymać około 600 tysięcy miejsc pracy i zahamuje tempo wzrostu bezrobocia, które w Wielkiej Brytanii jest dwa razy szybsze niż w innych krajach europejskich.
Związki zawodowe i właściciele małych firm apelują do rządu o częściowe subsydiowanie wynagrodzeń i kosztów szkoleń zawodowych. Czarna prognoza BDO powstała na podstawie badań ankietowych w 11 tysiącach przedsiębiorstw. Niemal wszystkie w ograniczeniu miejsc pracy widzą jedyną możliwość adaptacji do kryzysowych warunków. Podobnie pesymistyczne są wyniki sondażu przeprowadzonego przez firmę konsultingową KPMG. Ponad 80 procent brytyjskich firm ocenia obecną sytuację ekonomiczną jako złą lub bardzo złą.
Brytyjska centrala związkowa TUC oraz Federacją Małych Przedsiębiorstw zaapelowały do rządu o stworzenie funduszu wspierania zatrudnienia w wysokości półtora miliarda funtów rocznie. Dopłaty do wynagrodzeń i subsydiowanie szkoleń zawodowych pozwoli, zdaniem związkowców i drobnych przedsiębiorców, utrzymać około 600 tysięcy miejsc pracy i zahamuje tempo wzrostu bezrobocia, które w Wielkiej Brytanii jest dwa razy szybsze niż w innych krajach europejskich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
